Malowane słońcem mocno i delikatnie odcienie różne przyjmują zebrane czuwają nad cisza ścian i serc bez sprzeciwu zatrzymując dwie pęknięte części
Niebo poróżowiało
w objęcia chwytając widnokrąg.
Było nieśmiało uśmiechniete
jak na pierwszym spotkaniu
Przecierało zdumione oczy
wciąz zieloną szatą ziemi.
Kalendarz zbliżał się ku końcowi
a tu ....
Mniej barw, ale ten kolor
rozmarzał niesamowicie
sobota, 22 października 2016
A ja już tego nie zrozumiem,
tamtych wydarzeń, tamtych słów.
Dziś w za kusej sukience chodzi,
jakby odwrócic chciało nów.
A ja już tego nie zrozumiem,
co się osadza na dnie snu.
Chciałam wiele pragnąc znowu,
a tu cisza, pustka słów
czwartek, 14 kwietnia 2016
Ten drugi
niczym cień co się wstydzi
półuśmiech,
bo za głośno, nie wypada
kilka nut,
nadzieja na melodię.
Ten drugi,
ale cały mój
wtorek, 15 marca 2016
cisza
myśli skapują na klawiaturę
w nadziei spotkania
zapłonione
w tle marzenia
płyną wzorem czarno - białym
bezgłośnym zaproszeniem,
może, ostatni raz...
piątek, 26 lutego 2016
by rzucić plamę kolorową
na codzienność
weź mój uśmiech w drzwiach
kiedy wychodzisz
z nut takt jeden
ale bliski wspomnieniom
co się kładą nadzieją
by rzucić plamę kolorową
na codzienność
zabierz ze sobą moje słowa
- do wieczora, kochanie -
środa, 10 lutego 2016
Dzień ...
za oknem szarość zamglona
spływa po gładkiej tafli.
Ściany zapatrzone w siebie,
senne, trochę zamyślone,
drzwi otwarte...
nie wchodzi jednak nikt,
nie burzy ideału , dźwięk.
może tylko echo zdarzeń
wtóruje wskazówkom
w ich drodze.